Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2018

Happy Christmas and Merry New Year

Jako że nie uda mi się niestety dodać nowego posta przed świętami (lepienie pierogów i pieczenie ciast bez reszty mnie pochłonęło), chciałabym Wam wszystkim życzyć zdrowych i spokojnych świąt – to formułka mojej mamy, którą używa zamiast ‘wesołych’. Na cokolwiek czekacie – kilka chwil w gronie rodzinnym, czy też to, co skapnie Wam za wzorowe sprawowanie przez cały miniony rok – niech da Wam tyle szczęścia, ile jesteście w stanie pomieścić. A ponieważ życzenia noworoczne zawsze chodzą parami z życzeniami świątecznymi, mam nadzieję, że przyszły rok rozpocznie się pozytywnie i jego dobra energia będzie oddziaływać na nas wszystkich przez kolejne trzysta sześćdziesiąt pięć dni, aż do kolejnych życzeń, które dobrą passę przedłużą. Tak więc podsumowując – szczęśliwych świąt i wesołego nowego roku :)

Minimalizm - umartwienie czy ożywienie?

Jeszcze do niedawna nigdy tak naprawdę nie zastanawiałam się nad kwestią zakupów i nad kwestią ich zbędności. Stawiając pytanie, pytałam o zachcianki, nie o potrzeby. Kupując, kupowałam to, co chciałam – pod wpływem danej chwili, ceny, rekompensaty podłego nastroju bądź przypływu gotówki. Choć nigdy też nie byłam skrajnie zafascynowana ideą samego posiadania. Unosiłam się gdzieś pomiędzy – nie potrzebuję, ale chwilowo chcę; nie kupię, jeśli uznam za absurd, lecz kupię, gdy absurd się zmniejszy. Moment zmiany nadszedł niedawno, może na przełomie września i października bieżącego roku. Nie był to naturalnie pierwszy raz, kiedy termin ten dotarł do moich uszu, był jednak pierwszym, gdy poświęciłam mu dłuższą chwilę. Zmianę zapoczątkowały rozważania nad ideą minimalizmu. Minimalizm – o czym właściwie mowa? O dobrowolnym pozbawieniu się czerpania radości z rzeczy materialnych? O najlepszej z technik oszczędzania pieniędzy? O modnym trendzie będącym podstawą do stworzenia kreatywnego w...

Introwertyzm - czy to się leczy?

Introwertyzm – z której strony to właściwie ugryźć? Nawet nie tyle sam termin, ile debatowanie o nim. Zwłaszcza kiedy po przeciwnych stronach debaty zasiądą dwie odmienne jednostki – przedstawiciel introwertyzmu i przedstawiciel ekstrawertyzmu . Psychologia sprecyzowała ten termin mianem  ”tendencji do kierowania swojej  percepcji  i działań do wewnątrz – na własne myśli i  emocje , z jednoczesnym zmniejszonym zainteresowaniem i aktywnością skierowanymi na świat zewnętrzny”. I ciężko się z tą definicją nie zgodzić. Lecz jednocześnie nie sposób zgodzić się z nią w pełni. Być może to wyjątek od reguły – ale czy każdy człowiek nie jest przypadkiem takim wyjątkiem? Czy reguła nie jest zbiorem elementów wspólnych, a wszystko, co nas wyróżnia, jest jednocześnie tym, co poza nią wykracza? W poście tym opiszę, jak kwestia introwertyzmu wygląda z mojego punktu widzenia. Punktu widzenia kogoś, kto z byciem zaawansowanym introwertykiem uosabia się, odkąd pamiętam. Jednak ...

Na dobry początek

Z początku zastanawiałam się, czy nie pachnie to przypadkiem hipokryzją - gdy twierdzę, że nie rozumiem upubliczniania swojego życia w internecie, a potem sama zakładam tego bloga. Uznałam jednak, że dopóki każdego dnia nie dzielę się tym, co jadłam na kolację (spójrzcie, niemedialni śmiertelnicy, oto moja sałatka z tygrysimi krewetkami i homar w sosie majonezowym); dopóki nie publikuję zdjęć mnie gotującej wodę na herbatę, mnie czytającej książkę w kawiarni czy też mnie pokazującej dowód szybkiej przemiany materii w toalecie; dopóki pozostawiam sobie pewną dozę anonimowości i dopóki nie zachęcam nikogo do kliknięcia w reklamę "tych pięknych skórzanych kozaczków w górnym rogu" - dopóki jestem od tych czynników wolna, mogę uniknąć hipokryzji. Zwłaszcza że tłum złożony z paru jednostek to wszystko, czego oczekuję w kwestii popularności tego bloga. Założenie jest takie, by pisać o czymkolwiek w chwili, w której utrzymanie jednego konkretnego tematu opowiadania wydaje się ...